motyw smoka

Patrzysz na wiadomości znalezione dla zapytania: motyw smoka




Temat: Czego teraz słuchamy ?
Nowa dostawa ^^

Avenged Sevenfold (pare piosenek zgranych z płyty od kumpla na przesłuchanie)- Nie jest źle, ale nie jest to mistrzostwo. Wokal jest dobry, gitara jest bardzo dobra jednak całość jakoś tak nie urywa zębów. Szybko i melodycznie choć nie ostro (bardziej mrocznie). Mi się tam podoba (i na pewno pożyczę całą płytę) :]

Pneuma 'Jeden' - Polski... hmm.. sam nie wiem, jaki to gatunek, ale IMO widać, że polski. Dużo wydzierania ryja bez żadnego ładu. Nie powiem - wokalista ma dobry głos, jednak nie umie dobrze wczuć się w piosenkę. Po prostu 'drze ryja'. Z całej płyty spodobały mi się 2 kawałki (Livin on a Prayer i Ostatni Dzień [tu widać, dobrze umiejętności wokalisty]) Reszta - nie powala. To już wole Frontside'a...

Sabaton 'The Art of war' - Chyba najostrzejsza muza z dzisiaj przedstawionych (jak to brzmi XD). Panowie Metale wzięli sobie za motyw przewodni płyty wojnę. Niby oklepane, ale mi się dobrze słuchało.Barwa głosu wokalisty baaardzo mi się podoba - jest genialna. Podoba mi się też, że nie biorą Niemców jakie główne zło wojny, ale tylko jako jego przyczynę. Pozatym jest na płycie GENIALNA piosenka o Polsce (40-1). Klimat jest niesamowity, i płyta tym u mnie bardzo punktuje. Przesluchaj przynajmniej tej piosenki (z subami polskimi jeżeli nie rozumiesz) bo to naprawdę kawał naszej polskiej historii. Poza tym podobał mi się 'Panzerkampf' i 'Firestorm'.

Rhapsody 'Legendary Tales', 'Symphony Of Enchanted Lands' i 'Dawn of Victory' - Świetne. Wokal rządzi. Idealne do sesji RPG itd. Jeżeli jesteś fanem fantasy i metalu - MUSISZ znać. MUSISZ. Jest klimatycznie i... no i bardzo dobrze. Aż chciało by się zarżnąć jakiegoś smoka XD. Wokal jest idealny, ale też reszta zespołu daje rade np. gitara ('Trolls in the dark'). Polecam :]

Hetman 'Skazaniec' - Znowu polskie. O ile tu wokalista nie ryczy na całe gardło (ba, nawet bardzo fajnie śpiewa) to już jest to jakieś za smętne. Nie nazwał bym tego metalem bo cała płyta składa się z rockowych ballad. Brakuje mi tu pazura i mocy. Raczej nie będę jej często słuchał. BTW: Hetman jest autorem mojegu ulubionego coverka 'Czarny chleb i czarna kawa'. Naprawdę fajna piosenka.





Temat: Nel
Drobne uaktualnienie topicu :]

Otóż jak wiemy od 291 chapa nasza Nel jest byłą Espada o numerze #3. Ciekawie - wszyscy odstawiali piątkę, zresztą ja też ^^' Czyni to z niej niezwykle potężną postać, porównywalną imho to Ulqa, który jak wiemy jest #4. Porównywalną, bo Noitora wspominał, że obecna Espada jest potężniejsza od starej Espady, zza jej czasów. Dziwna myśl... brzmiało to jakby Espada była bardzo stara, a wiemy, że powinna mieć zaledwie kilka tygodni. Wychodzi więc na to, że Espada istniała wcześniej od Rewolty Aizena. *pomyślę nad tym potem, ale w innym topicu*
W każdym razie wyraźnie widać, że Nel-sama jest potężniejsza od Noitory. W sile fizycznej wygląda, że ona lekko przoduje, ale prócz tego dzięki połykaniu Cero wygrywa te pojedynki + posiada zdolności leczenia. Wypas.

Co do porównań tej postaci do Yurichi i Orihime. Hmm... ma ona cechy wspólne tych postaci.
- motyw z transformacją ~ Kocica
- moc leczenia, wygląd fizyczny i hmm - pociąg do Ichigo? ~ Orihime
Ogólnie, jakby patrzeć to Nel to jakby lepsza wersja Orihime. Niezła konkurentka dla nieśmiałej. Może dzięki niej ruda wreszcie [ w wyniku zazdrości] przejmie inicjatywę?

/-> Jak widać postać Nel wzbogaciła fabułę, dodatkowo są rokowania na dalsze "wzbogacanie" - nieźle :)

Sama Nel-sama prezentuje się świetnie.

Cytat:

Hem - no i jesteśmy po prezentacji Nel-samy. Jest cudowna :D "Oczami" dorównuje Orihime, nadal jest taka słodka i kawaii ;3, zdaje sie mieć miły charakter, jest coś winna Ichigo xD~ i jest sakramencko silna - obecnie najsilniejsza kobieca postać. Ale bez spoilerów, który ma nr w Espadzie ;p Do tego fajnie musi wyglądać jej leczenie w nowej formie ;]


To napisałem w temacie o Miss. Zdanie mam nadal to samo ;) Dodam, że w stroju Arrancara prezentowała się wyśmienicie. Ma bardzo fajny Zanpaktou :] - czekam na release. Ciekawy jestem jej formy :] Ja to widzę jako coś w rodzaju kościstego rycerza ;P albo smoka może... Chociaż zastanawia mnie nazwa jej release'a - Śpiew, czy jakoś tak :p

Ogólnie pokładam w tej postaci duże nadzieje, ponieważ na razie ta postać jest świetna. Kubo - nie spieprz sprawy!





Temat: D&D ogólnie
A kto powiedział że twórca ma nie zarabiać? Portal na przykład zarabia. A niech zarabia! Na zdrowie! Tyle ze przy okazji ich ceny są przystępne. Jakość ich produktów stosunkowo wysoka.
Dlaczego ma mi się nie podobać NWoD, bo jest komercyjny? Mi się bardzo podoba, widać że wydawnictwo jak i twórcy wiele się przez lata nauczyli, świat i klimat są coraz lepsze. Niech zarabiają, chyba zasługują, skoro zajęli drugie miejsce zaraz po D&D w przemyśle RPG.
A nie podoba mi się D&D i Wizards of the Coast, ponieważ...
Nie, nie przeszkadza mi że osiągnęli sukces komercyjny...
Nie, nie przeszkadzają mi same ceny...
Przeszkadza mi to, że za cenę trzech porządnych dodatków do Neuroshimy dostaję średniej grubości gniota, którego nie da się przeczytać jednym tchem razem z mechaniką, nie dlatego że jest długi, tylko dlatego że 2/3 zawartości to mechanika. Tabele z modyfikatorami trudności do rzutów na uniknięcie kwasowej kuli pająkocentaura. Czy takie rzeczy powinny być w "mrocznym" dodatku? Nie. Powinno być zupełnie co innego. Dlaczego mam kupować D&D? Dla świata? Nie. Jest nudny. Dla mechaniki? Nie, jest pop********a. To po co, skoro to najdroższy na świecie papier do tyłka z najpiękniejszymi ilustracjami? No dla ilustracji to bardziej opłaca się kupić jakiś album, np. "Smoki" z wydawnictwa Labirynt. Zakupiłem w Olsztyńskiej bibliotece za 42zł i się cieszę. Jakbym kupił D&D za 120zł to bym się nie cieszył.

Wychodzi na to, że lepiej stworzyć własny świat i podpiąć go pod sprawdzoną mechanikę (np. WoD albo WFRP) zamiast kupować D&D.

Magnez, mówimy teraz o Dungeons & Dragons, nie o samej mechanice d20.
Dlatego motywy takie jak Midnight d20 to zupełnie inna bajka. Midnight możnaby kupić ze względu na świat gry i wypruć mechanikę. Przy takiej perełce (jak sądzę, bo nie dane było mi czytać) nawet nie byłoby to taką stratą pieniężną.

Gry ocenia się także pod względem linii wydawniczej. D&D prezentuje się po prostu do... puppy. Bo żeby sprawnie grać musisz kupić sobie 3 podręczniki podstawowe i jeszcze trochę z opisem świata.

Bardziej by mnie kusiło Savage Worlds (autorstwa Pinnacle Entertainment, twórców Deadlands, które były protoplastą tej mechaniki). Kupujesz jeden podręcznik z mechaniką i jeden podręcznik z grą. To może być po prostu gra (jak Low Life, czy Deadlands) albo kampaniopodobny twór, który pozwala MG rzucić graczy w zupełnie nowy świat i od razu pozwolić przeżyć przygody na globalną skalę (np. ratowanie świata) za pomocą gotowej kampanii.



Temat: Martina McKey wypowiedz "O sceptykach skrootowo"



nie
| cenili dziedzictwa starozytnych.

No raczej nie. Imperium Rzymskie, chwiejace sie w posadach, zostalo
"adoptowane" w pewnym sensie dekretami Konstantyna. Zauwazyl on pewna
szanse w tym, ze "przejmie" rosnaca w sile grupe. I w ten oto sposob
cesarstwo rzymskie przetrwalo.


Do kiedy przetrwało? W jaki sposób przetrwało?


Prawa rzymskie, niektore ustalenia - przetrwaly w nieco zmienionej
postaci, ale np. kwestia wladzy - zostala zaakceptowana.


Panie Martinie, proszę nieco jaśniej. Co to znaczy:
"ale np. kwestia wladzy - zostala zaakceptowana".
Kto zaakceptował?
Co zaakceptował?


| Nie. Kazda cywilizacja przezywala regres w innym momencie czasowym,
| wystarczyla jedna lokalna epidemia.

Na to sa posrednie slady. Znow - poki nie bedzie "time machine" nie do
sprawdzenia.


Bardzo dokładne relacje dokumenty i dość dokaładne wyliczenia
dotyczące Ameryki Pd.


Np. przyczyna wymarcia cywilizacji Egipskiej w sensie faraonow.


"Cywilizacja Egipska w sensie faraonow" nie wymarła tylko została
wielokrotnie podbita. Niemniej "w sensie faraonow" zachowała
pewną cięgłość struktur władzy aż do podboju rzymskiego, a "w sensie"
zwykłych ludzi pod wieloma względami aż do czasów arabskich. ;-)


| nie znam zadnych dowodow kontaktow Hindusow z Olmekami - wiec licze na
| Ciebie - jakie to wspolne cechy ich lacza ?

Znow - wielobostwo, motywy "latajacych bogow", a nade wszystko kwestia
"weza" i "smoka". W azjatyckim obszarze popularne byly latajace smoki, a
w amerykanskim - latajace weze.


Chyba jednak nie latające.


Zrodloslow slow "waz" i "smok" wskazuje
pewne podobienstwa, czyli w pewnym sensie mozna polaczyc kwestie wezow i
smokow.


W którym języku?
 Motywy te przewijaja sie we wszystkich kulturach - od Azji,


Podobna kwestia lezy w piramidach. Budowle o tym ksztalcie znajdujemy w
Egipcie, Chinach, Japonii, pod oceanem oraz w Ameryce.


Więcej w tych kształtach różnic niż podobieństw. Jeszcze większe różnice
dotyczą wymiarów.


Znow - intuicja kazala im budowac takie obiekty?
Czy byl jakis motyw wspolny, ktorego dzis trudno jest dociec, ale ktory
byl bezposrednia przyczyna budowania obiektow "piramidopodobnych", ktore
wcale nie sluzyly jako grobowce.


Właśnie: niektóre służyły, niektóre nie służyły. Bardzo różnie.


Ale wlasnie chodzi o ten ogolny model. Kto go podal?


Konieczność.


| ... skad sie bierze rolnictwo? Z powietrza?
| Z pomyslu.

samo sie...


Tysiące lat obserwacji, wreszcie połączenie ze sobą kilku
faktów i ich praktyczne zastosowanie.
Skąd się bierze druk?


| Nie. Wszystko jest powiazane, jedno wymusza drugie bez rolnictwa, nie
byloby
| wzrostu ludnosci, stalego osadnictwa, bez tego nie byloby handlu, nie
| powstalaby wladza itd.

Rolnictwo nie wymusza wladzy.


Wymusza powstanie jej struktur.


| Tymczasem w prymitywnych kulturach
| afrykanskich do dzis nie istnieje jakas cywilizacja....
| Chyba, ze naplywowa.

| I coz z tego, to ze pare razy sie udalo przejsc droge do cywilizacji,
nie
| oznacza iz, bedzie sie to udawalo zawsze i wszedzie.

Ale w dawnych kulturach odbywalo sie to tylko w jeden sposob.


Ale tylko w kilku miejscach na globie ziemskim, skąd inąd miejscach
o bardzo specyficznych warunkach. Wszędzie indziej na Ziemi
cywilizacja jest napływowa.

Pozdrawiam serdecznie
maurycyk





Temat: Toradora!
ToraDora! <3
Nie wiem jak to się stało, ale to dopiero mój pierwszy post w temacie T_T
W każdym razie dla mnie ta seria jest obłędna. Jedna z najlepszych jakie widziałem w ostatnim czasie. Dzięki niej odzyskałem fazę na anime, oraz pomogła mi odzyskać dobry stan psychiczny XD Zabawna, moe i ogólnie taka pozytywna (przeważnie). Perypetie kilku 'przyjaciół' bardzo przypadły mi do gustu. Ciekawa jest tutaj sytuacja - nie mamy tutaj ani haremu (vide ZnT), a wśród pairingów mamy niezłe poplątanie, które zmienia się czasie. Raz w tą stronę, raz w tą. Graficznie bardzo mi odpowiada - ciepłe kolory, niezła kreska, przyjemna muzyka. Do tego cudowny OP i fajny ED. Czego chcieć więcej? Co do pairingów:
Smok x Tiger - approved. Na początku raczej za sobą nie przepadali, ale połączył ich wspólny cel... i opinie o nich. Po scenie na basenie i ostatnich epkach widać, że obu na sobie zależy. Pewnie nie zdają sobie sprawy jak bardzo. Aczkolwiek sukcesywnie nad tym pracują <3 Gdyby tylko nasze Tygrysiątko było nieco milsze... Widzę przyszłość dla tego związku. No i są rodziną :3 (ep 14). [Przez żołądek do serca xD]
Smok x Minorin - osobiście nie przepadam. On ma na nią fazę, ale to raczej typowe zauroczenie. Tak naprawdę jej nie zna i często nie rozumie - vide najnowszy odcinek. Ona nieźle go ignorowała (osobiście) i traktowała ewidentnie jako chłopaka swojej przyjaciółki. W tym epie (14) sytuacja ze zdjęciem chyba ją lekko zaskoczyła -> i być może zacznie się ona skłaniać ku niemu. Mam jednak nadzieję, że nie. Sama Minorin już dużo lepiej dogaduje się z Kitamurą.
Smok x Ami. Byłaby to niezła para. Dobrze się razem prezentują i co ważne - dogadują. Ryuuji jako jeden z nielicznych zna jej prawdziwą osobowość i ceni ją. Może ona być przy nim naturalna, nie musi grać. A on ją taką akceptuje. Niestety dla niego jest ona raczej kumpelą i nikim więcej. Szkoda, bo ja widać z najnowszych odcinków Ami zaczyna mieć coraz lepsze zdanie o nim. Innych pairingów dla niej nie widzę, a dziewczyna naprawdę na kogoś zasługuje.
Taiga x Kitamura - mam raczej obojętny (lekko negatywny) stosunek, aczkolwiek nie widzę dla nich żadnej przyszłości. Oboje bohaterów widziałbym u boku kogoś innego. Taiga przy nim nie potrafi być sobą, spina się - kiedy przy takim Ryuujim czuje się świetnie. Jej nachalność z najnowszego epa była żalowa. On coś do niej kiedyś czuł, ale teraz raczej skłania się ku Przewodniczącej (approved, aczkolwiek albo dała mu kosza, albo powiedziała mu coś wprost przeciwnego).
To chyba tyle, jeżeli chodzi o pairingi xD

Co do samych postaci to są bardzo sympatyczne, ale nie chcę mi się teraz o nich rozpisywać ^^" W każdym razie - Minorin to czasami fail XD Taiga~Ami>>>Ona.

Epizod 14 podobał mi się :3
Mamy tutaj rozwinięcie akcji i ruszenie do przodu kwestii pairingowych, o czym wspominałem wyżej. Generalnie akcja zagęszcza się. Przyjemny motyw z komentarzami nt. festiwalu i Symbolem Szczęścia. Flash, gdzie Taiga masakruje widzów bezcenny XD
Scena w domu i przemowa mamy Ryuujiego - sweet. Aż miło się zrobiło x3

[ Dodano: 09-01-09, 18:11 ]



Temat: Martina McKey wypowiedz "O sceptykach skrootowo"


| No raczej nie. Imperium Rzymskie, chwiejace sie w posadach, zostalo
| "adoptowane" w pewnym sensie dekretami Konstantyna. Zauwazyl on pewna
| szanse w tym, ze "przejmie" rosnaca w sile grupe. I w ten oto sposob
| cesarstwo rzymskie przetrwalo.
Do kiedy przetrwało? W jaki sposób przetrwało?


Do dzis. Nazywa sie teraz Watykan.


| Prawa rzymskie, niektore ustalenia - przetrwaly w nieco zmienionej
| postaci, ale np. kwestia wladzy - zostala zaakceptowana.
Panie Martinie, proszę nieco jaśniej. Co to znaczy:
"ale np. kwestia wladzy - zostala zaakceptowana".
Kto zaakceptował?
Co zaakceptował?


Watykan.


Bardzo dokładne relacje dokumenty i dość dokaładne wyliczenia
dotyczące Ameryki Pd.


Takie dokladne, jak Daenikena?


"Cywilizacja Egipska w sensie faraonow" nie wymarła tylko została
wielokrotnie podbita. Niemniej "w sensie faraonow" zachowała
pewną cięgłość struktur władzy aż do podboju rzymskiego, a "w sensie"
zwykłych ludzi pod wieloma względami aż do czasów arabskich. ;-)


Co wiec bylo przyczyna degradacji cywilizacji egipskich?


Chyba jednak nie latające.


Latajace.


| Zrodloslow slow "waz" i "smok" wskazuje
| pewne podobienstwa, czyli w pewnym sensie mozna polaczyc kwestie wezow i
| smokow.
W którym języku?
 Motywy te przewijaja sie we wszystkich kulturach - od Azji,


W prawie kazdym. Draco - draken, dracu...


| Podobna kwestia lezy w piramidach. Budowle o tym ksztalcie znajdujemy w
| Egipcie, Chinach, Japonii, pod oceanem oraz w Ameryce.
Więcej w tych kształtach różnic niż podobieństw. Jeszcze większe różnice
dotyczą wymiarów.


Wiecej podobienstw, niz roznic. Roznice dotycza glownie wymiarow.


Właśnie: niektóre służyły, niektóre nie służyły. Bardzo różnie.


Zostaly wtornie wykorzystane jako grobowce.


| Ale wlasnie chodzi o ten ogolny model. Kto go podal?
Konieczność.


Kosmici. :)))


Tysiące lat obserwacji, wreszcie połączenie ze sobą kilku
faktów i ich praktyczne zastosowanie.
Skąd się bierze druk?


Z wynalazku.


| Rolnictwo nie wymusza wladzy.
Wymusza powstanie jej struktur.


Mozliwe sa struktury koczownicze bez specjalnych struktur wladzy.


| Ale w dawnych kulturach odbywalo sie to tylko w jeden sposob.
Ale tylko w kilku miejscach na globie ziemskim, skąd inąd miejscach
o bardzo specyficznych warunkach. Wszędzie indziej na Ziemi
cywilizacja jest napływowa.


Obecnie tak.


Pozdrawiam serdecznie
maurycyk


Szanowanko
McKey
FNC Club





Temat: Shrek DVDRip Dubbing PL
Shrek DVDRip Dubbing PL



Cytat:

Tytulowy bohater filmu jest ogrem (wielkim zielonym paskudnym stworem), który ceni sobie ciszę i spokój - jest przyzwyczajony do samotności gdyż nikt nigdy nie chciał się z nim zaprzyjaźnić. Pewnego dnia jednak lord Farqaad panujący w krainie, w której znajdowała się chatka Shreka postanawia wyrzucić poza swoje granice wszystkie bajkowe istoty, te zaś decydują się zamieszkac u ogra. Bezradny Shrek postanawia wyruszyć do Farqaada i wyjaśnić mu problem. Lord obiecuje spelnic zyczenie ogra, tj. pozbyc sie wszystkich bajkowych stworzeń, w zamian za uratowanie księżniczki od smoka i przyprowadzenie jej do zamku. Shrek akceptuje te warunki, i wyrusza w podróż, towarzyszy mu w tym gadający osioł, który bardzo denerwuje ogra swoją nadmierną rozmownością. Podczas drogi po księżniczkę i powrotu spotyka ich wiele przygód i zabawnych sytuacji. Shrek po czasie zakochuje się w królewnie.
"Shrek" jest to amerykańska produkcja, wizualnie przypominająca nieco "Toy story". Twórcami tego filmu są więc specjaliści od efektów specjalnych i grafiki komputerowej- Andrew Adamson (saga o Batmanie, "Toys") i Vicky Jenson ("Droga do El Dorado"). Ale oprawa wizualna (przede wszystkim wspaniałe, dopracowane animacje - grafikom z DreamWorks udało się na ekranie pokazać nie tylko ruch ciał, ale również mimikę twarzy, falowanie włosów, a nawet ruchy mięśni, to samo tyczy się otaczającego postacie środowiska) jest tylko jednym z wielu atutów filmu.
Film ten nie jest typową baśnią z wydarzeniami ze znanych nam już schematów, nie wytycza także nowych. Jest to jawne prześmiewanie się z monotoniczności w baśniach. Wszyscy chyba znają motyw z pięknym księciem próbującym wyswobodzić uroczą królewnę od smoka. Wbrew disneyowskiej tradycji autorzy "Shreka" radykalnie zmieniają ton bajkowej opowieści. Absurdalne dowcipy, nieprzewidywalne zwroty akcji, ironiczne nawiązania do świata pop kultury pogłębiają przepaść dzielącą "Shreka" od filmów disneyowskich.
Warto by również wspomnieć, że film nie tylko prześmiewa się z baśni. Znajdziemy tu również satyrę na temat władzy, totalitaryzmu, przyjaźni czy nawet popularnych wśród Amerykanów zapasów, a nawet na temat współczesnego kina. Są też oczywiście wspaniałe, zabawne dialogi, których nie sposób opisać. Bohaterowie są przezabawni i dane nam jest ich szybko polubić, pomimo tego, że w baśniach każdy jest przyzwyczajony wyidealizowanych bohaterów, którymi Shrek czy tchórzliwy osioł na pewno nie są.
W Polsce film był dubbingowany, muszę przyznać, że nasi aktorzy stanęli na wysokości zadania i dokładnie się do spolszczenia Shreka przygotowali. Głosem Shreka mówi Zbigniew Zamachowski, a osiołka Jerzy Stuhr. Najbardziej podobał mi się rozgadany osiołek, po obejrzeniu filmu stwierdziłem, że nikt nie pasowałby do tej roli bardziej niż Stuhr.
"Shrek" moim zdaniem jest raczej filmem dla starszej niż młodszej publiczności, nie tylko przez niezrozumiały dla dzieci humor słowny, (choć tak naprawdę odnajdziemy tam także dużo humoru sytuacyjnego) ale poprzez zaskakującą, a może nawet szokującą dla przyzwyczajonych do stereotypowych baśni dzieci treść.


Aby pobrać ten plik musisz być zalogowany lub zarejestrować sie!! (rejestracja umozliwia przegladanie zawartosci umieszczonej w tagu [code])



Temat: Uwagi, sugestie, zażalenia etc
Widzę, że posty zostały przerzucone, więc uściślę sprawę aby każdy wiedział o co chodzi.

Gand napisał w temacie

Cytat:

Ok, otwieramy temat.
W kwestii jego zamknięcia, otworzenia i zamknięcia co nastąpiło wczoraj należą się wyjaśnienia i oto one: Lauran, Smoczek oraz moja skromna osoba po krótkiej konsultacji na temat poziomu ładunku emocjonalnego, który w temacie był zawarty postanowiliśmy zamknąć go na jakiś czas, żeby studzić nieco najbardziej rozgrzane głowy. Popełniliśmy jednak niedopatrzenie i nie zaznaczyliśmy adnotacji o tym, że jest ot decyzja wiekszości administracji ani tutaj, ani w miejscu gdzie reszta GTW mogłaby się z tą wiadomością zapoznać. Stąd właśnie nieporozumienie, które nastąpiło, w skutek którego Łako, postępując trochę za szybko, zbyt porywczo i pod wpływem emocji odtworzył temat i wrzucił doń posta, nie pytając reszty 'o co chodzi?'. Za tę sytuację po prostu [userów] przepraszamy

Teraz odnośnie samej zawartości tematu: toczy[ła] się tutaj ostra dyskusja, na granicy można chyba powiedzieć, ale jednak patrząc na zawartość merytoryczną tych kilkudziesięciu postów wychodzi na to, że mamy tutaj doczynienia z naprawdę niezłą polemiką [czasami nieco zbyt 'podkręconą' poprzez emocje]. Stąd temat zostaje - liczymy, że jeśli ruszy dalej, nie będziemy musieli interweniować i nikogo uspokajać.

Gand prosił żebym poczekała do dziś na decyzję GTW. To co zobaczyłam to decyzja Łaka że idzie sobie na urlopik a GTW ma się "zająć tymi osobami". Wygląda na to że kochani członkowie władzy nieźle nawywijali, aż Łako musi od was odpoczywać tak go zdenerowaliście.

A teraz wrócę do posta Ganda (powyżej).
Tak chciałabym uściślić bo nie wiem czy prawidłowo odczytuję: Łak miał święte prawo zrobić co chciał (potwierdzenie dostaliśmy dziś) bo GTW go przegłosowało i zrobiło co uważa i WY NAS (Smok, ty i Lauran - userów) przepraszacie za to? Mimo, że logicznie sprawę ujmując Łak powinien (co najmniej) przeprosić GTW ? Żeby było zabawniej, mimo późniejszego DOINFORMOWANIA o decyzji i głosowaniu GTW (3 osoby za przeciw dwóm więc czy by był czy nie był obecny to i tak by temat był zamknięty) sprawa została tak jak Łaku chciał?
Ja myślę, że powinniście go jeszcze raz przeprosić za tą waszą samowolkę i ogólnie wysłać mu bombonierkę na osłodę oraz kwiatki

Artaś jak nawywijał to przynajmniej miał na tyle honoru i sam odszedł ale nie wymagam tego od Łaka bo on najwyraźniej uznał, że to wredne GTW pozwoliło sobie podważyć jego decyzję. XD Ogólnie to jest naprawdę ubaw jak się na to patrzy z boku ale tak to jest jak się patrzy na nienormalne zachowania, zdawałoby się, normalnych ludzi. Poupijaliście się czy ktoś wam pranie mózgu zrobił? XDD

To ja poproszę o zdjęcie mi uprawnień moderatorskich bo nie chcę mieć nic wspólnego czy czymś takim. Zabieram zabawki i idę do swojej piaskownicy bo tutaj są jakieś dziwne dzieci, na przykład: "Z swoich błędów tłumaczyć się nie będe i nie będe za nie odpowiadał" - rozumiem, że to prawidłowe, takie dawanie jadma typowi, który jest wyraźnie chory psychicznie bo za własne błędy nie odpowiada (tylko wariaci mają ten przywilej). XDD I tak, to jest dokładny cytat z PM, który dostałam w odpowiedzi.

Teraz Gand stwierdził, że śmieli (Smok, on i Lauran) zrobić coś bez Łaka zgody i stąd zamieszanie. No i w końcu wszystko jasne, wiadomo kto tu rządzi ale ja już przerobiłam motyw forum z elementami dyktatury jednego "bossa" i jego "lokaja" więc z góry zastrzegam, że na powtórkę z rozrywki ochoty nie mam. ;

Mam tylko jedną obietnicę i jedną prośbę. Taki handel wymienny.

Ja ustępuję z forum bo to co tu się dzieje to jest FiF przed "zmianą władzy" i idę się zajmować Ranaloth oraz JK. Nie będę tu modować, pisać a nawet postaram się kompletnie nie zaglądać żeby przypadkiem nie znaleźć się na płaszczyźnie umożliwiającej wymianę jakichkolwiek zdań z GTW BŚ (poza Lauran oczywiście ale nie w działach tematycznych - tylko miasto). Po prostu odpuszczę, bo widzę że czasy logiki i zdrowego rozsądku się zakończyły i zaczął sie Nabuizm. To jest obietnica, której dotrzymam. Poczekam aż nastąpią zmiany w GTW albo Lauran przeniesie Ran w normalne miejsce.

Teraz prośba. Ta na wymianę. Nikt z GTW nie będzie się ładował do Ran. Gand ma tam postać aktywną więc spoko, ale cała reszta radosnej ekipy nie będzie lazła za mną do Ran bo czuję silną niechęć do czytania czegokolwiek w waszym wykonaniu, choćby i posta w grze.

Myślę, że nie wymagam wiele a daję sporo.

Dziękuję za uwagę.[/quote]



Temat: Wyższość WoW nad GW & Vice Versa
Info odnośnie GW:

battlenet.pl napisał/a:

GW: Eye of the North i Guild Wars 2

W najnowszym numerze czasopisma pt. "PC Gamer" możemy przeczytać bardzo wiele interesujących informacji na temat Guild Wars. Po kolei.

Najbliższy dodatek będzie rzeczywiście dodatkiem w pełnym znaczeniu tego słowa - do jego uruchomienia będzie konieczność posiadania którejś z poprzednich kampanii (Prophecies, Factions lub Nightfall). Jego nazwa to Eye of the North. Poniżej w punktach wymieniamy kilka istotnych informacji na temat rozszerzenia:

* Fabuła będzie połączeniem GW1 i GW 2
* Będzie miał do zaoferowania 40 nowych zbroi, 150 umiejętności (w tym 50 dla PvE) oraz 10 nowych bohaterów
* Jego cena będzie niższa niż pozostałych kampanii
* Nowością mają być międzykontynentalne tunele
* Fabuła ma się dzielić na 3 akty: w pierwszym przebijamy się przez 18 podziemnych lochów, pomagamy krasnoludom z Płonącym Niszczycielem, możemy odkryć nowe rasy. W drugim weźmiemy udział w 3 historiach, akt trzeci ma za to polegać na zabiciu głównego bossa
* System lochów i katakumb ma zostać rozszerzony i rozwinięty

Tyle jeśli chodzi o GW: EN. Teraz pora na informacje dotyczące drugiej części GW:

* Przeniesienie postaci pomiędzy GW1, a GW2 będzie niemożliwe, jednak dzięki "Hall of Monuments" (które ma zawierac GW:EN) będzie można przenieść swoje osiągnięcia z pierwszej części
* Cztery grywalne rasy: Sylvari, Asuras, Charr, Norn
* Akcja gry będzie miała miejsce kilkaset lat po GW1
* Gruntownych zmian doczeka się tryb PvP, interakcja z NPCami a także otoczenie
* Instancje mają pozostać tylko w nielicznych miejscach, setki ludzi w jednej strefie
* Nieliniowa fabuła - w PCG przykładem jest sytuacja, gdy przybywa smok. Do wyboru jest zabicie go (w nagrodę xp i przedmioty) lub darowanie życia (uruchamiają się nowe questy)
* Eventy nadal będą obejmować wszystkich graczy bez względu na poziom postaci
* Do tej pory nie ustalono nic w sprawie limitu poziomu, jednak ponoć pod uwagę bierze się limit na 100 poziomie, bądź całkowite go zniesienie)
* Zamiast sterowania myszką dostaniemy rozbudowane opcje poruszania się, w tym skakanie, pływanie, czy ślizganie się
* Wciąż niepewna jest informacja o deformowalnym otoczeniu
* NIE będzie abonamentu!

Zmiany dotyczące PvP:

* Brak ograniczeń kontrolujących ilość graczy na serwerach
* Motyw walki pomiędzy światami, Capture the Flag bez limitów graczy w drużynie
* Rajdy na wielką skalę, trwające tygodniami, aż do resetu danego świata
* Opcja szybkiego dołączania do rozgrywki
* GvG ma być bardziej zbalansowane

NPC mają nie zajmować miejsca w drużynie, lecz nieskorzystanie z nich spowoduje, iż postać będzie silniejsza (nie dotyczy bohaterów). Dodatkowo mają być dwa tryby PvP, jeden z postaciami z PvE, a drugi przypominający GvG. GW2 będzie obsługiwał DX10, lecz nie będzie on wymagany. Gracze będą mogli wpływać na świat gry dzięki "łańcuchowi zdarzeń". Wbrew spekulacjom, serwery GW1 nie zostaną zamknięte w momencie premiery drugiej części, lecz oczywiste jest, że developer zwróci większą uwagę na swój nowy produkt.

Pozostaje tylko czekać, beta GW2 już za rok! Premiera dodatku w lato.

Z zapowiedzi wygląda, iż GW 2 będzie spokojnie mogło konkurować na każdym polu z WoWem (jeżeli chodzi o system, mechanike i sposob rozgrywki) i będzie bardziej przypominać typowego MMORPGa, aczkolwiek... co to będzie to się jeszcze okaże ^^.



Temat: Pytania do Andrzeja Pilipiuka


Na życzenie mogę też objaśnić Ci toponomastykę wczesnośredniowieczną, klasyfikację meteorytów, teorię ewolucji Lamarca i szereg innych ciekawych rzeczy ;-P


OK. Jeśli wpadną mi do głowy jakieś pytania, to już wiem, gdzie się zgłosić



Jest jeden wyznacznik jakości pisania: zachowanie swoich poglądów połączone z trafieniem w target.


I tu jest smok pogrzebany, a reszta Twoich wypowiedzi to szufle ziemi, którymi został przykryty.

Nawet jeśli przyjąć, że tak jest z tym targetem, to pytam tak:
(dane przykładowe)
jeśli 90% nie odróżnia marki piwa, a 10% tak i jest w stanie przy zachowaniu dużej zgodności określić, które z nich jest najlepsze, to kto ma rację? Lub inaczej rzecz ujmując: czy 1000 litrów sprzedanej nalewki równa się 10 butelkom dobrego wina?

Widzisz, z literaturą fantastyczną myślę, że jest tak, że wierni czytelnicy i autorzy szybko odkryją w tekście, że coś jest plagiatem, coś nowego dodano do charakteru elfa lub że magia stanowi pomieszanie dwóch światów, które już zostały stworzone. Kiedy jednak mają powiedzieć coś o języku, konstrukcji lub metaforze - rozkładają rączki i mówią bezradnie (albo z przekonaniem - nieistotne), że to powinno być proste, jasne i czytelne, żeby nie hamowało fabuły.
Target może być różny - u Dostojewskiego mamy cały spór z filozofią XIX wieku, u Szekspira kompletnie przemeblowany dramat, a w jego sztukach są wyciągnięte (jak naliczyli strukturaliści) wszyskie motywy postępowania. Nie będę tutaj wymieniał, ale ujmę rzecz tak: pisząc o jednym czasem pisze się o drugim, trzecim i czwartym, a fabuła jest ledwie pretekstem do ukazania złożonej problematyki, która poza tekst w jakiś tam sposób zaczyna wykraczać.
Z Twoich wypowiedzi tutaj wynika, że czytasz "Lolitę" i "Kordiana" "toćka w toćkę" - lecisz po fabule i na niej kończysz. I być może wtedy Nabokov wychodzi na promotora pedofilii, a Słowacki na mazgaja literackiego (nie doceniłeś obrotności wieszcza w życiu - jeszcze fałszował weksle ).



Szekspir trafił. Dostojewski trafił. Ja trafiłem.
Nabokow też trafił (w szambo trafił ale trzeba mu przyznać: trafił tam gdzie celował...)
Gdyby Dostojewski był zwolennikiem twardej rozprawy z ziemlowolcami to by napisał powieść z życia agentów carskiej policji tropiących lewactwo z bronią w ręku. I też z pewnością byliby czytelnicy.

Ziemiański pisze powieści wyłącznie o wachmanach i też go ludzie czytają.



Wiesz, Dostojewski mógłby pisać o czymkolwiek, pytanie tylko, JAK by to zrobił. A to JAK niestety jest bardzo ważne.
A to, co "ludzie" czytają, to przepraszam, ale w którymś momencie napawa mnie śmiechem, bo czytają głównie "Fakt" (czyli świetna gazeta, bo ze sporym nakładem), romanse z serii Harlekin itd.
Innymi słowy i brutalnie - gówniany tekst dla gównianego targetu.

Prawdziwy literacki Don Juan jest w stanie zadowolić mniszkę i Teresę Orlowski przy wykorzstaniu tego samego narzędzia na różnych poziomach, a nie przelecieć cały klasztor i mówić, że jest debeściakiem
Może nie do końca tak myślę, ale chciałbym, żebyś się
u-stosunkował

Dokończę później, bo muszę kończyć.



Temat: "dorosłość"

Witam witam autora wspanialego poematu "Eliza"  :)).


puci,puci, witam :))


Czasem go jeszcze czytuje zeby poprawic sobie nastroj
(sorry Janie , ale jak juz pisalem Eliza to dla mnie jedna z lepszych szopek)


aż tak Ci się nie podobał, aż taki straszny,
no cóż, jeśli to szczyt grafomaństwa i nieudolności to DEL
ale jeśli Cię bawi to zostaw :)))))) możesz nim straszyc dzieci :)))))
(ostatecznie zawinąc bułkę na drugi śniadanie :)))))))


a ten wiersz jest ladny , lagodny i jakos na czasie ,
bo dzisiaj na liscie pojawilo sie wiele wierszy (np.Heniu, Joanna )
z cyklu ktory mozna by opatrzec dlugim mottem
"jedna juz tylko jest kraina taka
 w ktorej jest troche szczescia dla Polaka
 kraj lat dziecinnych on zawsze zostanie
 piekny i czysty jak pierwsze kochanie"


ps. ostatni wers nie ma racji bytu w dzisiejszych czasach :))))))))))))


wiec twoj wiersz jest w tym gronie mily, piekny i znaczacy :)).  o!


:))))))))) na przyszły raz sprawedzę listę aby broń Boże z nikim się nie spasować

lecz co mnie w nim zastanawia

| komu olchy grożą jak olbrzymie miotły?
| mamo! powiedz mamo, czy to las szeleści?

ja se  (?????) zbieram (prawie sie doktoryzuje :)) motywy milosci ojca do syna
i vice-versa. I w twoim wierszu dwa powyzsze wersy dla mnie dziwnie
nawiazuja do tego tematu. Bardzo dziwnie , bo piszesz "Mamo! powiedz Mamo"


hej! miało być Ojca do syna


a ten temat jest zaczerpniety (to jest wlasnie ta mila niespodzianka)
z mojego ukochanego wiersza Goethego "Krol Olch" - jak to Jasiu jest ?
telepatia przez stulecia czy swiadome innuendo?


prawdę mówiąc to nie wiem kto te Olchy zasadził, ale rosły obok przystanku
autobusowego :))))

ps. A oglądałeś film"król Olch"?


pozdrawiam
wojtek


pozdrawiam pełnego sarkazmu
Wojtka
kolekcjonera moich szopek

grafoman Janek
który nie wierzy że zmieni coś w nastawieniu Wojtka F.
bo nie zmieni

 ps. i niestety drogi Wojtku całkowicie nie zrozumiałeś mojego szopkowego wiersza  -
całkowicie go spłyciłeś, ale wiem że było to związane z radosnym podejściem do tematu
wersem kluczem jest: "już nie wyją smoki - ludzkie grożą pięści" - wiersz mówi o
dziecinnych lękach, które odeszły a zastąpił je lęk przed rzeczywistością
 specjalnie dla Ciebie jeszcze raz przeczytałem "Króla Olch" i prawdę mówiąc ja nie
zostawiam czytelnikowi otwartej furtki do interpretacji czy świat dziecka jest realny
czy nie. Nie jest realny!!!! Drogi Wojtku czy w dzieciństwie nie bałeś się ciemności
itp. a teraz no cóż - przynajmniej ja - boję się wracać nocą nie ze względu na
fantastyczne postacie,
raczej z obawy aby grupka pijaków za rogiem nie chciała zwiększyć swojego stanu
posiadania moim kosztem.
:
ps. zapraszam na priva





Temat: Czas upokorzeń


jak
tu udowodnić, że wiersz nie NIE NALEŻY do nurtu krytykującego przemiany?


[...]

Marku, przepraszam, że tak późno odpisuję, ale jakoś nie bardzo mogłem.
Wypada mi się teraz wytłumaczyć z mojego czytania. Na początek jednak dwie
sprawy: po pierwsze - Autor ma do dyspozycji cały wiersz, czytelnik tylko tę

odczytania ma zawsze rację (wyłączam z refleksji te sposoby pisania, które
rolę Autora zawieszają).

Sam rozumiesz, w jakiej znalazłem się sytuacji. Tym niemniej spróbuję.
Pierwsza strofa, nazwana (zatytułowana) przez Ciebie "czasem upokorzeń"  bez
zgrzytów otworzyła przede mną przestrzeń wiersza. Bez zgrzytów, ponieważ po
części identyfikuję się z poglądami tam głoszonymi:

Czas upokorzeń
ludzi bez zdolności menedżerskich
gdy zawrót głowy na jezdni
i odwraca się głowa na dźwięk przekleństw
i krzyku.

Kenning z pierwszego wersu (mogłem sobie bez problemu podstawić "teraz" =
"czas upokorzeń", podobnie jak np. skaldowie podstawiali "niebo" = "hełm
wiatrów") oraz rysunek strofy ("teraz" to "czas upokorzeń" wszystkiego,
także ludzi; struktura anafory w dwóch ostatnich wersach) umacniają jej
wydźwięk. Zresztą, co do wymowy pierwszej strofy chyba jesteśmy zgodni.
Rozbieżności zaczynają się przy drugiej.

Czas oczekiwania
na wielkie słowa padające z ekranów
na dziecko pytające dlaczego
na świat złotego runa
i wielkich wypraw.

Prawie bliźniacza budowa: otwierający kenning, anafora i wygłos powstały w
wyniku rozbicia członów współrzędnych. Stwierdzasz, że "czas oczekiwania" to
zapowiedź zmian (w domyśle: na lepsze). Dla mnie "czas oczekiwania" to nic
innego jak "czas oczekiwania". Na dodatek na coś nierealnego, złudna
nadzieja na poprawę sytuacji naszkicowanej w pierwszej strofie. Czy nie
brzmi nieco ironicznie początkowy dwuwers: "Czas oczekiwania / na wielkie
słowa padające z ekranów"? (od razu skojarzył mi się on z pewną formułką:
"prawda czasu, prawda ekranu" i wszelkimi temu podobnymi konotacjami).
Poczucie nierealności towarzyszyło mi do końca lektury tej cząstki chociażby
za sprawą dwóch wyrażeń "świat złotego runa" i "[świat] wielkich wypraw".

Ochlapane kurzem
żebra filharmonii pod rynną
świeża zgnilizna wieje od torów
na zakurzonej stacji do podmiejskiej willi.

Co ma wspólnego ten obraz ze "światem złotego runa i wielkich wypraw"? Jaka
nić łączy II i III strofę? Nadzieja [granicząca z naiwnością - dodaję od
siebie]? Zmieniam optykę, łapię szczegół, podsłuchuję rozmowę:

A syn kolegi jedzie daleko
może nawet kupić bilet w promocji
nudzi go rozmowa o Drodze Krzyżowej
ma bilety do Kolchidy i Tarszisz.

I być może (wbrew mojemu sceptycyzmowi) owe wielkie słowa, na które tak
czekano, padły z ekranów (tu nawiązuję do Twojego dopisku). Być może były to
wielkie słowa. Cóż z tego, kiedy ważnie jest "mieć". Pointa odesłała mnie do
Frommowskiej opozycji "mieć czy być".

Tytułem dygresji kilka słów na temat motywu wyprawy Argo. Jak wiadomo
zakończyła się ona sukcesem, czyli zdobyciem złotego runa. Należałoby dodać:
dzięki wydatnej pomocy Medei. To ona przecież sporządziła cudowny balsam
chroniący Jazona przed żelazem i ogniem podczas próby, jaką wyznaczył mu
Ajetes. To ona także usypia smoka pilnującego złotego runa. Jest zresztą
zakochana w Jazonie.

I żyliby długo i szczęśliwie, gdyby nie zdrada. Medea, w akcie rozpaczliwej
zemsty, zabija rywalkę i swoje dzieci spłodzone z Jazonem. Ten ginie przy
butwiejącym Argo. Jakaś przegniła belka spada mu na głowę.


Marek P.


Pozdrawiam, Telik.





Temat: z gwiezdnej podróży


:))) Widzę, że spadłeś Wilku :))) A nie mogłeś to spaść gdzieś bliżej, żebym
Cię zdążyła złapać, zanim tyle natłuczesz tego szkła ;)


Raczej wypadłem albo wpadłem - po ogień, ale mieli tylko wulkany, pożary
buszu i słońca ciężkie jak nieszczęście. Z osmalonymi brwiami
pomyślałem, że zacznę pisać wiersze na papierosach, na bibułkach
papierosowych. Podpatrzyłem ten pomysł w jakimś filmie. I wtedy właśnie
nadjechało metro; powiew był tak silny, że pogasły słońca i wulkany, ale
ubranie zaczęło tlić się jakby bardziej. Pociąg zgrzytając i warcząc
przebił bez trudu sklepienie tunelu i niczym szalony mechaniczny wyrm,
ni to czerw ni smok, pomknął prosto w osypujące się gwiazdy. Powietrze
wyło, jakby goniły go wszystkie tunelowe banshee.

W takich okolicznościach każdemu może się coś potłuc i wpaść do oczu.
Dlatego postanowiłem nie pisać o tym, tylko zmyśliłem na poczekaniu
zupełnie inną historyjkę.


Bardzo ładnie Ci się zapętlił ten wiersz, dzięki czemu ma obszerniejszy
wymiar, a nawet - więcej wymiarów, niż na początku widać :)


Piszesz tak z pewnością przez grzeczność i brak czasu na wywleczenie z
trzewi tego potwora wszystkich ciężkostrawnych kawałków miasta,
potknięć, niedociągnięć i zatonięć. On tak tylko nęci pozornie
przestrzenną płaszczyzną.


Strasznie się
poczułam dumna z Tego Twojego wiersza - nie uwierzysz, bo to chyba
irracjonalne, skoro nie ja jestem autorką :) Nie wiem, czy potrafiłabym tylu
naraz rzeczy dotknąć w jednym wierszu. Aż dziwne, że to nie jest drażniące,
choć normalnie by było. Zważywszy na prędkość lotu takiej spadającej gwiazdy -
 ten ciąg błysków przez różne odbicia rzeczywistości jest całkiem na swoim
miejscu i bardzo dobrze gra, jako tło ilustrując główny motyw spadania. W
ogóle - wiersz jest SUPER - Wilku :)


Przez kawałki roztłuczonego szkła, dokładnie było wszystko widać. Znasz
ten moment, podczas albo zaraz po wstrząsie, moment przypominający swoją
logiką sen, kiedy człowiek potrafi wpaść pod ciężarówkę, a zaraz później
uciekać, kiedy nie imają się go kule, kiedy leży parząc na rozsypane na
chodniku miętowe groszki, a każdy z nich jest osobnym światem z własną
średniorozwiniętą cywilizacją? Swiat momentami przypomina kalejdoskop -
im dłużej się kręci, tym bardziej bolą ręce i męczą się oczy. Zaczynam
się chyba Ciebie bać, jesteś najtwardszą mydlaną bańką jaką znam; już
przez chwilę zastanawiałem się, czy nie zniknęłaś, a tymczasem
przychodzisz i znów czochrzesz wilka. Mój łeb już jedną nogą wisi nad
komimnkiem, ale niedoczekanie! Prędzej zjem własny kapelusz, niż dam się
usidlić złotoustej Ije ;)


Ukłony,
ije


Nie uchodzi. Toja kłaniam się nisko i dziękuję.

w.





Temat: Nowy chapter - komentarze III
Dobra - od dawien dawna nie komentowałem mangi pozwolę sobie więc cofnąć się nieco w czasie.

Walka Deidara vs. Sasuke Uchina

Co tu dużo mówić - była to jedna z najlepszych walk w całym Naruto i jedna z dwóch najlepszych po TS. Obie postacie były fenomenalne i wykraczały po za poziom przeciętnego shinobi. Deidara [mój ulubieniec] pokazał najbardziej niszczycielskie techniki z całego Naruto [w każdym razie zajmują 3 miejsca [4 z C3] w top 10]. Saske za to wykazał się zmysłem taktycznym wykraczających dużo w przód. Tutaj muszę pochwalić Kisiela, za niezły scenariusz walki.

Kibaku Nendo - czyli wybuchowa glina. Ogólnie te techniki są bardzo fajne ;]
C2 - smok. Latająca krowa XD śmiesznie to wyglądało [jak większość stworków Deia ^^], ale za to było masakrycznie potężne. Imho niewiele ustępowało boss summonom.
C4 Garuda - yeah! Gigantyczny Dei-chan ^___^ Zdecydowanie najbardziej paskudna technika jaka została zaprezentowana w serii. Rozpadający się Sas wyglądał pięknie :> W sumie unikać jej mogą postacie z możliwością widzenia chakry - czyli abl sharingan i byakugan. Reszta skończyłaby jako składnik powietrza. Piękne.

Co do tego, że techniki Deidary są dotonami. OK. Można się tego było spodziewać. Ale tego, że elektryczność będzię deanimować jego twory - fail. Myślę, że idealnie oddaje to ten o to art:
http://img57.imageshack.u...lsatpokegr5.jpg
Kisiel - pograj lepiej w pokemony zanim zaczniesz zżynać z niego pomysły, k?
Gdyby nie ten lame-plot-no-jutsu to Sas nie miałby szans z Deidarą. Taka jest prawda. Zresztą cała walka ze strony Kisiela - Saske była przeraźliwie naciągana. Wymienić tutaj choćby rzuty wielkimi shurikenami i ich kontrolowanie linkami, latanie na wężowych skrzydłach, czy to, że ziemia przewodzi prąd -_-'

Co do Tobiego z tej walki - z następnych chapów wiemy już dlaczego nie pomagał swojemu Senpai i go nie uratował, ale o tym później.

Finał walki - mmm. Pomysł z pyskiem na klacie Deia - boski ^__^ Zajebiście się napaliłem, jak Dei zrzucił koszulkę xD~~ QS i megari świadkiem XD Do tego uaktywnienie tego pseudo seala-mordki - motyw jak z Silent Hill 3 ;] Kto grał to skojarzy. Mi się cholernie spodobało. Co do samego zachowania Deia to skomentuje to w odpowiednim topicu. Wybuch - jak z Evangeliona :D Oceniam to jak wyżej ^^
Przeżycie Saska - przyzwanie Mandy. Kolejne naciąganie i przepakowanie postaci. Fail, fail, fail... Ja to widzę tak, że Sas przyzwał Mandę, sparaliżował go gen - wskoczył mu do pyska, a Manda dostając obrażenia odesłał się do miejsca gdzie normalnie przebywa. Wtedy przyzwał go Sui i tyle. Manda dies ;(

Podsumowując - czekam na tą walkę z niecierpliwością. Mam nadzieje, że Pierogi zrobią ją fantastycznie. Zresztą widać, że Pierogi się powoli wyrabiają - ale o tym nie tutaj :p

Wejście Akatsuki
Te dwa chaptery najlepiej oddaje jedno słowo - SZOK o_O Wcześniej Aka dawkowane było nam po troszkę. Ociupinkę. A teraz nagle nam Kishi władował Lidera, Flower-chan i Tobiego-Uchinę x_X" Masakrycznie przyspieszył akcję. Oj ~ nieładnie panie Kisiel, nieładnie. Aczkolwiek mało które chaptery wywołały tyle emocji, prawda? ;] Mimo, że wydarzenia z mangi są często imho bardzo lipne, to trzeba oddać Kisielowi, że mangę prowadzi genialnie. Taki Bleach [, którego też lubię] wysiada tutaj.
Lider - prezentuje się nieźle nawet. W pierwszej chwili odrzucił mnie swoim pircingiem, ale potem kiedy zaaprobowałem jego cały image to jest już OK. Ładnie się to komponuje - imię/przydomek, brak przegranych walk i ciało - całość bardzo dobra.
Flower-chan - piękna. Z tego duetu prezentuje się najlepiej ;)
Tobi-Uchina - tutaj największy szok. Chłopak udawał Good Boya - perfekcyjny aktor. Zajebiście prezentował się w tym chapie.
Więcej o tych postaciach napiszę w odpowiednich topicach temu poświęconych.

365
Chapter, jak chapter. Po ostatniej walce i szoku chap tzw. przejściowy. Jak już pisano - przegadany.
1) SuiKarin - ;P śmieszny duet. Karin dzięki swojemu zachowaniu staje się denerwująca i minusuje u mnie[a szalenie mi się podobała na początku], nadal jestem optymistycznie do niej nastawiony. Sui - na odwrót - coraz bardziej mi się chłopaczyna podoba ;]
2) Juugo - nic nowego. Czekam na jego walkę, aż pokaże na co go stać. Prezentuje się... potężnie.
3) - kolejne dopakowanie Sasa - chyba znacie mój komentarz? ... Dobre to, że mimo takiego dopakowania i tak się musiał wymęczyć z Deidara i poświęcić Mandę, aby przeżyć. Jedyny plus. Dodatkowo kolejny hint na to, że Orochimaru - 8tail -> Sasuke to pseudo jinchuriki.
4) Wejście Itachiego - interesujące. Zapowiada się nieźle. Śmieszne jest to, że Naruto ciągle spotyka Itachiego ;P

A teraz pozwolę sobie skomentować kilka [dwie ^^'] wypowiedzi.



Strona 2 z 2 • Zostało wyszukane 113 wyników • 1, 2
Powered by wordpress | Theme: simpletex